Bo wszystko co dobre…

on

szybko się niestety kończy… Za mną tydzień w cudownej krainie Mazurskich Jezior;) Dodatkowo – tydzień bez dzieci – bo dziadkowie zechcieli urządzić małe wakacje dzieciakom;) Mama mogła sobie pozwolić na urlopik – bo to księgowa Warszawa Wola to nie najlepsze miejsce na spędzanie wolnego czasu – więc zabrali wnuki za miasto. Tak więc dla nas podwójne szczęście – piękna kraina, cudowny klimat i brak odpowiedzialności:))))

MazuryWyjazd był cudowny! Naprawdę można tam odpocząć;) Pogoda dopisała nam właściwie przez cały wyjazd, świeciło piękne słonko – ale też nie brakowało wiatru, który przy żeglowaniu ma przecież ogromne znaczenie:) Codziennie spaliśmy w innym miejscu, codziennie jedliśmy w innym miejscu:) Najbardziej smacznie było „U Rybaka” w Sztynorcie – polecam każdemu, kto wybiera się w tamte strony – świeża ryba – naprawdę dobrze zrobiona;) zresztą zawsze byłam za tym, żeby jeść bezpośrednio u gospodarzy, którzy wiedzą wszystko o swoich potrawach:)

Poza tym – moi drodzy, nie ma co ukrywać – Mazury są przepiękne, warto tu przyjechać – zobaczyć te piękne jeziora, pożeglować. A jak już raz się tu pojawicie – na pewno będziecie chcieli wracać co najmniej raz w roku, tak jak ja:)